
I tak dotrwaliśmy do V już edycji SOPOT BIMBA FILM, której organizacja zmieniła się w rutynę i chyba trzeba będzie pomyśleć o jakiś zmianach by nie popaść w letarg. Tak jak w ubiegłym roku w dniach 4-6 lipca na sopockim deptaku stanął ekran, do miasta zjechali bimbowi goście a my niczego się nie spodziewając oczekiwaliśmy na godz 22...
...no i doczekaliśmy się meczu
Mongolia-Pakistan czy jakoś tak, w ramach największej imprezy sportowej na świecie zaraz po Igrzyskach Olimpijskich. Próba rozpoczęcia projekcji filmu "Kobiela na plaży" zakończyła się kompletnym fiaskiem, gdyż w tym czasie cały Monciak żył dogrywkami oraz karnymi wspomnianego meczu. Doszło nawet do awantur pomiędzy kibicami a amatorami filmów. Jednym słowem odpuściliśmy.
Po "Kobieli..." ok 00:30 zaprezentowaliśmy "Chiałbym się ogolić" Andrzeja Kondratiuka i "Milionera" Sylwestra Szyszki. I tak zakończył się pierwszy dzień Bimby mocno opóźnionymi projekcjami, których i tak nikt nie oglądał bo ryk zachwyconych kibiców z Roostera był nie do pokonania nawet przez nagłośnienie JBL.
Następnego dnia było już lepiej bo grali mało znani Niemcy chyba z Libanem i nie było karnych ani dogrywek. Projekcje "Personelu" Krzysztofa Kieslowskiego oraz "Świętej wojny"Juliana Dziedziny zrozpoczęliśmy zaledwie z godzinnym opóźnieniem i mogliśmy ten wieczór uznać za sukces poza kilkoma problemami technicznymi. Zanim jednak rozpoczęły się na dobre wieczorne emocje bimbowo-mundialowe, wszyscy tegoroczni goście spotkali się w SPATiF-ie na kolacyjce, podczas której oprócz, kawioru, ostryg i wyjątkowo małych w tym roku bażantów zaserwowano szampana i dobrze schłodzoną wódeczkę. ...chcielibyśmy dodać, że po projekcjach załoga przeniosła się na górę i tam powstały co najmniej 4 nowe scenariusze i padło kilka nowych propozycji ról amantów, kierowców, policjantów i jedna Hamleta.
Trzeci dzień przywitaliśmy potwornym upałem jak zresztą poprzednie dni również. Nasi goście oczywiście na plaży a my od rana rychtujemy krążownika AURORA do kolejnego rejsu. Pogoda już wiemy że będzie jak drut, wiatru nie za wiele i tylko czekać na umówioną godz 15. A o 15-tej zaproszeni goście zebrali się jak co roku przed SPATiF-iem i na hasło Kapitana Baltony "Do wymarszu" pochód ruszył w stronę molo. Oczywiście jak zawsze towarzyszyli nam szczudlarze oraz bębniarze Teatru Znak. ...tradycyjnie na bramce wejściowej na molo obsługa nic nie wiedziała i po błyskawicznej interwencji Prezydenta Wojtka Fułka bez przeszkód mogliśmy udać się w kierunku AURORY. Pochód trwał nieco dłużej gdyż upał był niemiłosierny i goście jakoś wolniej się poruszali. Pełne zamustrowanie na pokładzie zakończyło się ok 16:15 i po rzuceniu cum ruszyliśmy w odchłań wyzwolonego w 1945 roku Bałtyku.
Tylko zdecydowanie brakowało Milorda de Molo
zwykle rzucającego cumy...




