ODCINEK: 1 | 2 | 3


SOPOT BIMBA FILM bez większych problemów zagościła na Monciaku i w SPATiF-ie po raz 6. Zwykle bimbowi goście dopiero drugiego dnia wchodzą w tzw. fazę baśniową. W tym roku już pierwszego dnia wszyscy spotkali się godzinę przed projekcjami i cieszyli spotkaniem, jak gdyby nie widzieli się 20 lat. Najemca, Organizator i Kapitan Baltona w jednej osobie, w tym roku był całkiem wyluzowany, bo Mundial dopiero za 3 lata i nawet dramatyczna aura pogodowa nie była w stanie zepsuć mu humoru. A pogoda rzeczywiście nie oszczędzała gości i tych bimbowych i tych którzy przyjechali do Sopotu na dwa tygodnie podziwiać Krzywy Domek. Lało, wiało i o zaleganiu na plaży mowy nie było.

Jest jednak coś co czuwa nad nami bimbowymi organizatorami , bo kiedy zbliżała się godz. 22, deszcz przestawał padać, wiatr ustawał i w spokoju można było oglądać prezentowane filmy. W spokoju, bo na Monciaku było pusto jak po ewakuacji. Dopiero podczas projekcji ogródki szybko się zapełniały ku radości ich właścicieli.





Drugi dzień poza spędzaniem czasu gości w pokojach hotelowych rozpoczął się skromną kolacyjką a raczej małą wigilią jak stwierdził Zbyszek Buczkowski. Atmosfera za oknem dramatyczna, deszcz, wiatr i pusto na Monciaku a na górze w SPATiF-ie miłość, braterstwo i toasty poświęcone Leonowi Niemczykowi zawsze obecnemu na Bimbie. I znowu tuż przed godz. 22 deszcz ustał, wiatr się uspokoił i bez przeszkód mogliśmy rozpocząć kolejne projekcje. No i znów ogródki monciakowe zapełniły się ludźmi jak stadiony podczas koncertów Michała Wiśniewskiego.

 


zrobiono w...