Dzień: 1 | 2 | 3 |


Trzeci dzień przywitał nas pięknym słońcem, świeżą bryzą oraz dobrym nastrojem organizatorów. A wszystko to było niezbędne, by legendarny bimbowy rejs był równie udany jak poprzednie. I tak jak co roku, chwilę po godzinie 16-ej zwarta grupa uczestników wyruszyła barwnym korowodem spod SPATiF-u w kierunku sopockiego molo. Tradycyjnie już na bramce wejściowej na molo, obsługa nie została poinformowana przez swojego szefa o planowanym przemarszu i zakazano nam przejścia. My natomiast tradycyjnie dokonaliśmy abordażu i po krótkiej przerwie cała załoga była już w drodze na deskach sopockiego molo. Po zamustrowaniu się wszystkich uczestników rejsu na pokładzie okrętu podwodnego "Orzeł" okazało się że mamy 25 osób za dużo(ok 1,5 tony) które weszły na tzw. krzywy ryj i dowódca okrętu nie zezwolił na wyjście w morze.

Po kilku minutach nerwowych negocjacji ustaliliśmy, że część zapasów żywnościowych oraz napojów wyrzucimy za burtę by przywrócić dopuszczalną ładowność. I tak szczęśliwie rozpoczęliśmy czterogodzinny rejs realizując akcje "Trzeźwe morze". Pogoda jak zawsze nas rozpieszczała, miłość panowała wszędzie a Kapitan Baltona zatańczył na stole. Po zakończeniu rejsu udaliśmy się nieco spragnieni w kierunku SPATiF-u by tam podsumować eksperymentalny program "Trzeźwe morze".

ZOBACZ FOTOGRAFIE >>

Tuż po zmroku ostatni spektakl pt. "Magia SPATiF-u" zaprezentowała żeńska grupa;


Zaraz potem na scenie SPATiF-u dokonaliśmy skromnej ceremonii wręczenia nowej nagrody im. George'a Canady w postaci srebrnego pierścienia zaprojektowanego i wykonanego przez Maję Gasperowicz. Pierwszym Laureatem tej nagrody został Leon Dziemaszkiewicz za swoją wytrwałość, oryginalność, kreatywność i awangardowość. Leon wystąpił na scenie tradycyjnie goły i z wrodzoną skromnością włożył na palec pierścień - nagrodę.

Zaraz potem na scenie pojawiła się polsko-czeska formacja Qurvvva Zdrój, która zaprezentowała prosty punkowo-ludyczny przekaz muzyczny, który po 1,5 godzinie grania musieliśmy brutalnie przerwać gdyż koledzy poczuli, że są na własnej próbie i nikt ich nie słucha. Po występie tej formacji następnego dnia miał miejsce donos do Prezydenta, jakoby w SPATiF-ie podczas artystycznego festiwalu występowała grupa o satanistyczno-wulgarnych zapędach, pochłaniająca ciepłą wódkę popijaną wodą święconą. O nie, obecni na koncercie członkowie nieistniejącej formacji Śmierdziele nie dopuściliby do aż takiej detronizacji. Wystarczył nam sam koncert.

I tak zakończyliśmy kolejną Bimbę, pląsając w SPATiF-ie w oparach porannej mgły, dymu z papierosów i wyziewów kanalizacyjnych. To była udana impreza, choć nieco pod pod kreską finansową, lecz czasami trzeba zrobić krok w tył by później wykonać ich kilka do przodu.

Dziękujemy zatem naszym dzielnym mecenasom za dotychczasowe wsparcie i bycie z nami. Jak wiadomo były to firmy, których w większości nazw wymieniać nie można, ale chyba wiecie co pijecie i palicie w SPATiF-ie, dlatego część tego co zostawiacie za barem przeznaczone jest właśnie na takie działania jak BIMBAVANGARDA. Do zobaczenia za rok.

Na koniec zapraszamy wszystkich wytrwałych czytelników do obejrzenia reportażu filmowego z tegorocznej BiMBAVANGARDA - zrealizowanego przez niezłomną ekipę TECHNIKUM TELEWIZYJNEGO dla Pracujących - życzymy Wam dobrego odbioru.



Lutek i Arkaszka



Dzień: 1 | 2 | 3 |