powrót do strony głównej >>

IX SOPOT BiMBA FiLM ponownie zawitała na Monciaku z projekcjami filmowymi. Można powiedzieć, że nic nowego, ale w czasach kiedy sponsorzy niechętnie rzucają groszem, nam jednak skromnie - bo skromnie, ale udaje się bez większych przeszkód kontynuować tę filmową tradycję. A w tym roku postanowiliśmy zaprezentować etiudy szkolne Panów Polańskiego i Piwowskiego, którzy jak wiadomo zasługi dla polskiej kinematografii mają raczej spore.
I tak 13 lipca punktualnie o godzinie 22 za-prezentowaliśmy 6 etiud filmowych, których reżyserem w latach 50-tych był Polański Roman - który dzięki naszym wpływom, presji oraz przyjaźni został dzień wcześniej zwolniony z aresztu domowego, by w końcu swobodnie udać się do spożywczaka po swój ulubiony ser szwajcarski. Brawo Romek! W Sopocie czuj się jak u siebie! Nie obyło się bez niespodzianek, gdyż po 14 dniach bezwzględnego upału, który znieść mógł tylko porucznik Sony Crockett z serialu Miami Vice spadł ongiś przeklinany deszcz, i to tuż przed projekcjami. I wcale nie było nam przykro z tego powodu. Było cudownie, chłodno i rześko. Drugą atrakcją był najazd policji tuż po godzinie 22 z tzw. interwencji społecznej. Wiemy kto za tym stoi, ale mścić się nie będziemy.

Drugi dzień SOPOT BiMBA FiLM po obowiązkowym sprzątaniu lokalu oraz wydaniu kolejnego przydziału alkoholu, przenieśliśmy się na plażę w okolice Grand Hotelu by tam wspólnie z twórcami, producentami, przyjaciółmi oraz Romkiem w przebraniu krokodyla pić drinki i zaznawać rozkoszy słynnej sopockiej bryzy. Po bardzo wyczerpującym pobycie na plaży spotkaliśmy się ponownie w spatifowym ogródku, by wspólnie obejrzeć, tym razem filmy dokumentalne kolegi Piwowskiego Marka. Było to chyba prawdziwe zaskoczenie dla niektórych. Uznaliśmy, że Marek jest wielki i niech już nic nie robi. To co zrealizował dotychczas naprawdę wystarczy. A film "Hair" chyba stanie się nowym kultowym filmem wśród sopockich bywalców. Interwencji Policji tym razem nie było, bo Pan porucznik osobiście dzień wcześniej przekonał się, że zgłoszenie jest absurdalne i nie ma sensu tracić paliwa, kiedy może przydać się do ścigania Mundka Terleckiego, zbiega z Zakopanego skazanego za kradzież 6 odcinka Pancernych.

Trzeci dzień SOPOT BiMBA FiLM to już sama przyjemność. I znowu straszenie opadem deszczu, burzą i falami na nic się zdało. Bo jak jest Bimbowy Rejs to ma być wesoło i zawsze jest słońce i bryza. Organizatorzy wielu imprez w Sopocie nas za to nienawidzą, ale kto ma pakt z diabłem ten zawsze ma dobrze. 666. Rejs jak zawsze poprzedzony był zbiórką w SPATiF-ie i małym uzupełnieniem płynów w celu obniżenia poziomu aldehydu z dnia poprzedniego. Po pojawieniu się Kapitana Baltony wszystko było już tylko następstwem jego przemyślanych komend i rozkazów. Marszem udaliśmy się w kierunku molo, by bez zakłóceń na bramce wejściowej osiągnąć cel w postaci trapu naszego statku-widmo S/Y "Wawel". Kolega Paweł Orłowski pożegnawszy nas jedwabną chusteczką oddalił się w kierunku lądu, a my z całą siłą ruszyliśmy na spotkanie z prawdziwą morską przygodą.

I co tu dużo mówić słońce, wiatr, przygoda, piękne kobiety, alkohol, muzyka i owoce morza bałtyckiego to jedyna słuszna droga. Miłość na okręcie wzrastała z każda minutą. Wydawało się, że to niemożliwe, ale statek opanowany był przez kobiety i to one nadawały ton wszelkim zabawom i uciechom. Kapitan Baltona i Dj Waldeck jako doświadczeni wodzireje panowali nad sytuacją i nie dali się zwieść zalotnym gestom najcenniejszych kąsków na rufowym decku. Nawet abordaż z wody Prezydenta Sopotu nie zmienił biegu historii rejsu, tylko wzmógł pożądanie wśród licznie zainteresowanych kobiet. I tak przebiegał rejs, normalnie, bez skandali, w atmosferze miłości i braterstwa. Skończyliśmy jak zawsze w SPATiF-ie pełni miłości, planów na przyszłość, gdzie towarzyszyła nam niczym niezmącona zabawa. Bo w końcu taka jest BiMBA. Do zobaczenia za rok na jubileuszowej X SOPOT BiMBA FiLM. Kasa na ten niecny cel już jest zabezpieczona.

W imieniu wszystkich sympatyków, uczestników i nawet przeciwników BiMBY pragnę poinformować, że proceder wciąż funkcjonuje i funkcjonować będzie, gdyż od 10-ciu lat wspierają nas ja zawsze ci sami wierni Sponsorzy. A są to jak zawsze: Coca Cola, British American Tobacco, Diageo Polska oraz Grupa Żywiec. Podziękowania też kieruję w stronę Pawła Adamskiego organizatora Kina Na Molo, który zabezpieczył ekran oraz projekcje. Wielkie dzięki dla wszystkich i do zobaczenia jak zwykle za rok. Kwiatki na klombie pomimo iż były w tym roku wyjątkowo duże nie uległy zniszczeniu.

 

Kapitan Baltona wraz z Małżonka Ewą - co ładnie zaśpiewała na statku.

powrót do strony głównej >>